|
Munich Re o stratach
Niemiecki reasekurator Munich Re opublikował szacunki strat poniesionych wskutek katastrof naturalnych w 2002 roku. Wyniosły one 55 miliardów dolarów, ale ubezpieczyciele wypłacili tylko 7 miliardów.
Znakomita większość straconego mienia nie była ubezpieczona. Największe straty dotknęły Europę, powodzie i burze śnieżne kosztowały prawie 21 mld USD. Asekuratorzy wypłacili z tytułu tych zdarzeń tylko 4,5 mld dolarów.
Znacznie bardziej przewidujący byli Amerykanie. Na 4 mld dolarów strat, spowodowanych tajfunem na Karaibach i tornadem w kilkunastu stanach, ubezpieczono ponad połowę majątku. Odszkodowania wyniosły 2,2 mld dolarów. Wskaźnik ten pogorszyłby się, gdybyśmy dodali do tych strat suszę w Nebrasce, która kosztowała - przede wszystkim plantatorów - 3,3 mld dolarów. Problem w tym, że ten akurat stan ma najwyższe stawki ubezpieczeniowe z tytułu suszy - w niektórych firmach potrafią przekroczyć 50% ubezpieczonego mienia. Nie można się zatem dziwić, że takich polis się nie wykupuje: w końcu susze zdarzają się raz na kilka lat i straty łatwo się amortyzują.
Bardzo niepewne są szacunki strat wynikających z tajfunu, który zniszczył majątek o wartości ok. 4-5 mld dolarów na Półwyspie Koreańskim. Nie da się bowiem precyzyjnie oszacować strat w komunistycznej Korei Północnej.
Rzeczywiste straty spowodowane przez katastrofy naturalne zamykają się w widełkach 51-59 mld USD za 2002 rok. W 2001 roku natura pochłonęła ok. 36-39 mld USD (dane Swiss Re), ale dla branży ubezpieczeniowej bardziej dotkliwa była tragedia w World Trade Center.
(31.01.2003)
|