|
Wpadka brytyjskiego ZUS-u
Narzekając w rozmowach prywatnych na nasz Zakład Ubezpieczeń Społecznych często używamy argumentu, że "na Zachodzie jest normalnie". Nieprawda, wielkie wpadki zaliczają także zagraniczne odpowiedniki ZUS-u.
Państwowy system emerytalny w Wlk. Brytanii opiera się o minimalny roczny przychód. Aby otrzymywać najniższą państwową emeryturę w wysokości ok. 77 funtów, ubezpieczeni muszą wykazywać roczne przychody w ustalonej, minimalnej kwocie (aktualnie 4625 funtów) i opłacać od tej sumy składkę. Jeżeli w danym roku Brytyjczyk zarobił mniej, musi z własnych środków dołożyć do przyszłej emerytury.
Tymczasem urząd skarbowy zapomniał kontrolować minimalnych przychodów w zakresie ubezpieczenia emerytalnego. Przez cztery lata (1997-2000) nie informował podatników o konieczności wniesienia dopłat. Oczywiście większość osób, których to dotyczy, nie kontroluje tego typu danych. Przez nieuwagę albo z premedytacją nie uzupełniali składek. W efekcie nie będą mieli możliwości otrzymania gwarantowanej emerytury (wypłaty byłyby niższe). Osoby, których dotyczy problem, należą do najuboższej części społeczeństwa. Nie można zatem dziwić się, że nie stać ich na jednorazowe uzupełnienia brakujących składek. Rzymskim targiem ustalono, że spłata ratalna może trwać nawet pięć lat.
Z kolei w 1998 roku ponad 40 tys. podmiotów gospodarczych dostało od brytyjskiego urzędu skarbowego niespodziewany prezent. Jeżeli nie wpłacali składek na ubezpieczenie społeczne, urząd o tym nie przypominał. Tłumaczy się oczywiście błędem w systemie informatycznym.
Mamy wrażenie, że wielu polskich przedsiębiorców chętnie skorzystałoby z takiego pięcioletniego kredytu na składki. Części z nich już się udało: za czasów prezesa Stanisława Alota gwałtowny spadek ściągalności składek wynikał m.in. z wyłączenia systemu kontroli wpływów od firm prywatnych. Był to podstawowy, choć nie jedyny powód dymisji prezesa, którego kariera zawodowa rozpoczęła się w szkole.
Powołując się na mityczny Zachód przy najbliższej imieninowej okazji pamiętajmy, że nie zawsze jest tam tak różowo jak nam się wydaje.
(IT, 5.06.2003)
|